sobota, 18 listopada 2017

Zygmunt Miłoszewski "Jak zawsze"
[RECENZJA]



Staram się ie myśleć "co", "dlaczego", "jak". Myślę o faktach. A fakty są takie, że poszliśmy do łóżka 22 stycznia 2013 roku, a wyszliśmy z niego 23 stycznia 1963 roku. Ze swoimi ciałami sprzed pięciu dekad. I najwyraźniej w jakiejś alternatywnej wersji historii, w której na Muranowie stoją dziwne megabloczydła, na miejscu Stadionu Narodowego jest wieża we francuskich barwach, a traktaty elizejskie podpisuje z de Gaulle'em i Adenauerem prezydent Eugeniusz Kwiatkowski.*

piątek, 17 listopada 2017

Co w wydawnictwach piszczy
(listopad 2017 - cz. 2)

*** subiektywne zestawienie najlepszych premier i wznowień z drugiej połowy miesiąca *** 
(daty premier są orientacyjne i mogą ulec zmianie)



Czarna Owca


Amy Engel Dziewczyny z Roanoke - 22.11

Po samobójczej śmierci matki piętnastoletnia Lane Roanoke przyjeżdża do Kansas, żeby zamieszkać z dziadkami oraz żywiołową kuzynką Allegrą w ogromnej wiejskiej posiadłości. Lane nie wie prawie nic o tajemniczej rodzinie matki, ale szybko odnajduje się w roli pięknej i bogatej dziewczyny z Roanoke. Kiedy jednak odkrywa mroczną tajemnicę rodzinną, ucieka - byle szybciej i dalej.

Jedenaście lat później Lane odbiera telefon od dziadka, który informuje ją o zniknięciu Allegry. Czy ona też uciekła? A może przydarzyło się jej coś złego? Lane, nie potrafiąc odmówić dziadkowi, wyjeżdża z Los Angeles i wraca do rodzinnej posiadłości, by pomóc w poszukiwaniach i zagłuszyć wyrzuty sumienia, że opuściła kuzynkę. Powrót do Kansas oznacza dla Lane również ponowne spotkanie z chłopakiem, któremu złamała serce tamtego pamiętnego lata. Przede wszystkim jednak będzie musiała zmierzyć się z druzgocącą tajemnicą, przed którą już raz uciekła – czy ma w sobie dość siły, by i tym razem się uratować?

Akcja książki, w której autorka zręcznie przeplata sceny z pierwszego lata Lane w Roanoke oraz z jej powrotu, szokuje i nęci czytelnika, prowadząc go od jednego zdumiewającego odkrycia do kolejnego, odsłaniając przed nim tajemnice składające się na historię przerażającej namiętności, która łączy bohaterów, jednocześnie rozdzielając ich na zawsze.

czwartek, 16 listopada 2017

Carlos Ruiz Zafón "Gra anioła"
[RECENZJA]

Cmentarz Zapomnianych Książek
cykl Cmentarz Zapomnianych Książek, tom 2


- Kiedy następnym razem będziesz chciał uratować jakąś książkę, naprawdę uratować, nie ryzykuj życia. Po prostu mi powiedz, a ja zaprowadzę cię do takiego tajemnego miejsca, gdzie książki nigdy nie umierają i nikt nie może ich zniszczyć.
Zaintrygowany, popatrzyłem wpierw na ojca, potem na syna.
- Co to za miejsce?
Sempere puścił do mnie oko i obdarował tym swoim tajemniczym uśmiechem, który zdawał się być przywłaszczony z jednego z cykli powieściowych Aleksandra Dumas i jak wieść niosła, był rodzinnym znakiem szczególnym.
- Wszystko w swoim czasie, mój przyjacielu. Wszystko w swoim czasie[1].

wtorek, 14 listopada 2017

Tessa Hadley "Przeszłość"
[RECENZJA]




Wszystko chyliło się ku upadkowi. Przyszło jej do głowy, że są przegranym pokoleniem. Materialnie mieli tak wiele, a jednak nie dawało im spokoju poczucie, że egzystują na ściernisku, że to co najlepsze już przeminęło[1].

poniedziałek, 13 listopada 2017

Kino hiszpańskie: "La cara oculta"



Fabiana (Martina García) i Adrián (Quim Gutiérrez) poznają się w barze. Ona pracuje tam jako kelnerka, on, z zawodu dyrygent, właśnie upija się do nieprzytomności, a gdy wytacza się z lokalu, dla ukoronowania tego jakże uroczego dnia, dostaje po ryju od jakiegoś typa. Fabiana zabiera pijanego mężczyznę do siebie. W ramach podziękowań za opiekę on zaprasza kobietę do wynajmowanego przez siebie pięknego i ogromnego domu za miastem. 

sobota, 11 listopada 2017

Marta Matyszczak "Zbrodnia nad urwiskiem"
[RECENZJA]

cykl Kryminał pod psem, tom 2


- Wciąż nie mogę uwierzyć, jak do tego doszło. - Głos jej się załamał.
- Dowiem się tego - zapewnił ją Szymon.
A ja mu uwierzyłem. Kiedy mój pan mówił. że coś zrobi, to - o ile nie była to obietnica poczęstowania mnie w terminie późniejszym spożywanym właśnie czekoladowym ciastkiem - dotrzymywał słowa[1].

piątek, 10 listopada 2017

Spacerem po Gdyni




Późny wieczór, dzwoni telefon. Chcesz się przejechać za tydzień do Gdyni? - słyszę. Nie zastanawiam się długo. Właściwie nie zastanawiam wcale. Jedziemy!

Jako że plażowania nie lubię, nad morzem bywam niezbyt często. Ale co innego wylegiwać się na piasku, a co innego spędzić dwa dni i dwa wieczory w świetnym towarzystwie, w nastroju dość imprezowym, a przy okazji poznać nowych ludzi, trochę pozwiedzać, zdobyć klif na obcasach (zostawcie to bez komentarza) i podładować akumulatory w listopadowym słońcu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...